Od bloga do fascynacji narzędziami TIK – korzyści z blogowania

przez Post Gościnny

Kolejny post z cyklu „Jak to się zaczęło?” W poprzednim wpisie Jola Przygocka opowiadała o tym jak zaczęła się jej blogerska droga i jakie mogą być korzyści z blogowania: Dlaczego warto założyć bloga? Tym razem autorką postu jest Anna Albrecht, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej, autorka bloga „Szkolne inspiracje”, która dzieli się swoją historią poznawania social mediów, oswajania TIKów, pokonywania własnej nieśmiałości.

Od bloga do fascynacji narzędziami TIK

W latach 70-tych XX wieku była sobie mała dziewczynka, która otrzymała zadanie od nauczycielki, aby narysować „Jak będzie wyglądał świat w 2000 roku”. Możecie sobie wyobrazić, jak trudne to było zadanie, zważywszy, że w tych czasach telewizory były czarno-białe, a komputery większe od szafy.

Mała Ania oczami wyobraźni ujrzała urządzenie, które pozwoliłoby jej nie tylko porozmawiać z ciocią z Wrocławia (bezpośrednio, a nie przez „międzymiastową”), ale także jednocześnie zobaczyć ją na ekranie tego urządzenia.

Po wielu latach marzenia dziewczynki spełniły się. W obecnych czasach już nie za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale poprzez dotknięcie palcem, otwiera się niezwykły świat multimediów.

Może się domyślacie, to ja jestem tą małą Anią o wielkich marzeniach. Od ponad 30 lat pracuję w klasach I-III, a od prawie czterech lat prowadzę bloga dla nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej „Szkolne inspiracje”- www.szkolneinspiracje.pl

Co było pierwsze: TIK czy blog?

Może trudno w to uwierzyć, ale zakładając blog z ledwością potrafiłam obsłużyć smartfona, a laptop służył mi jako maszyna do pisania. Może trochę przesadzam, bo zawsze lubiłam „nowości” w edukacji. Jako jedna z pierwszych w szkole zakupiłam sobie program do pisania świadectw elektronicznie, aby móc je potem drukować. Potem długo musiałam przekonywać dyrekcję, że drukowanie pojedynczych kartek arkuszy ocen jest w porządku. Teraz drukujemy świadectwa i arkusze ocen wszyscy, na szkolnej drukarce, a nie po kryjomu w domu i nikt się temu nie dziwi. Gdy zaczynałam, to słyszałam, że takie świadectwa nie mają duszy i wyglądają jak nekrologi.
To jak było z tym blogiem? Po prostu pewnego dnia natknęłam się na kolorowe nauczycielskie blogi (raczej obcojęzyczne) i zapragnęłam mieć swoje miejsce w sieci. Kiedy okazało się, że można to zrobić za darmo i nie są potrzebne umiejętności informatyczne, natychmiast zabrałam się do roboty.

Pierwsze błędy, porażki  i sukcesy

Rozpoczęłam oczywiście od wyboru nazwy. Blog miał być początkowo poradnikiem dla rodziców, aby pomóc przejść im przez pierwsze lata szkolne ich pociech bez zbędnej frustracji i by móc profesjonalnie wpierać rozwój dziecka. Wymyśliłam więc sobie wspaniałą kilkuwyrazową nazwę, aby od razu było wiadomo, o czym będę pisać. Jakież więc było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że dumnie brzmiący tytuł: „Moje dziecko idzie do szkoły” jest do niczego, głównie ze względów praktycznych, wizualnych itd. Wystarczy spojrzeć na adres strony, który pojawił się w pasku przeglądarki.
Zrobiłam więc z córką (tylko ona wiedziała o moim pomyśle) burzę mózgów i nazwa została szybciutko zmieniona na Szkolne inspiracje. Na szczęście czytelników jeszcze nie było, więc mogłam rozpocząć od nowa. Wraz z nową nazwą postanowiłam pisać nie tylko dla rodziców, ale także dla nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej. Powstała „Szkoła dla rodziców” i „Inspiracje dla nauczycieli”. Taka zmiana okazała się sukcesem, bo teraz właśnie nauczyciele są moimi głównymi czytelnikami. Cały czas jednak marzy mi się rozwinięcie wątku dla rodziców.

A co z tymi TIK-ami?

Po  założeniu strony na Bloggerze dość szybko przeszłam na WordPressa. Już po pół roku prowadzenia bloga wykupiłam własną domenę i hosting. Zapisałam się do różnych blogerskich grup na Facebooku, gdzie dowiadywałam się, jak prowadzić własną stronę www. Przeszłam też kilka kursów on-line i nagle zobaczyłam, że tak naprawdę świat multimediów nie jest taki trudny. Wystarczy przełamać lęk, że coś się zepsuje, a potem to już tylko sama przyjemność i satysfakcja z ujarzmiania kolejnych programów i aplikacji.

Po jakimś czasie okazało się, że mojego bloga odwiedza coraz większe grono czytelników. Słupki rosły, a wraz z nimi motywacja do tworzenia nowych treści.

Po co nauczycielce blog?

Myślisz sobie, po co zawracać sobie głowę, przecież jako nauczyciel i tak mam dużo pracy w domu. Na pewno różne są powody zakładania swojego miejsca w sieci. Niektórzy chcą po prostu dzielić się swoją wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem, inni potraktują to jako hobby. W moim przypadku obydwa czynniki popchnęły mnie do działania, ale rezultat zaskoczył mnie samą. Okazało się, że prowadzenie bloga rozwinęło u mnie umiejętności oraz cechy, których nawet u siebie nie podejrzewałam. Nie myślcie, że się chwalę, ale jeszcze cztery lata temu byłam zupełnie inną osobą.

Czego nauczyłam się prowadząc bloga – korzyści z blogowania?

  • Potrafię z łatwością wyszukiwać informacje w sieci.
  • Znam programy i aplikacje przydatne w pracy nauczyciela.
  • Tworzę ciekawe grafiki i filmy wideo.
  • Obsługa komputera nie sprawia mi kłopotu. Wiem, gdzie podłączyć mikrofon, kamerę czy rzutnik.
  • Potrafię przeprowadzić transmisję live zarówno na Facebooku jak też na You Tube.
  • Wiem, jak pokazać ekran komputera na transmisji live.
  • Coraz lepiej pracuję w zespole (tego mnie w szkole nie nauczono, niestety).
  • Prowadzę fanpage szkoły oraz mojej strony www.
  • Jestem administratorem grupy dla nauczycieli „Szkolne inspiracje dla nauczycieli”.
  • Tworzę kursy i warsztaty on-line dla nauczycieli, gdzie „oswajam” programy i aplikacje multimedialne.

A przede wszystkim jestem kreatywna, otwarta na nowości i ciekawa świata. Trochę jak dziecko. 😊

Uff. Nawet nie wiedziałam, że korzyści z blogowania jest tak dużo.

 

Aha! Jeszcze coś! Przestałam się wstydzić mówić o sobie, że coś robię dobrze. Możecie to nazywać chwaleniem, ale to naprawdę nie jest takie łatwe, Zajęło mi to cztery lata, ale było warto.

Jeśli jeszcze się zastanawiasz, czy założyć swoje miejsce w sieci, to teraz już chyba nie masz wątpliwości.

Posiadanie własnego bloga może sprawić, że nie tylko nabierzesz pewności siebie, ale odkryjesz nowe pasje! Tak właśnie stało się w moim przypadku.

 

Anna Albrecht – Nauczycielka dyplomowana edukacji wczesnoszkolnej, od kilkunastu lat nauczyciel prowadzący w klasie integracyjnej, pasjonatka nowych technologii oraz twórczej aktywności, założycielka bloga “Szkolne Inspiracje”, prowadzi “Kwadrans z edukacją” w grupie “Szkolne inspiracje dla nauczycieli”, twórczyni kursów i warsztatów on-line dla nauczycieli.